Okres szkoły, to spora część naszego życia, a do tego dość ważna, bo wtedy najbardziej się rozwijamy i kształtujemy. Jak nie zmarnować tego czasu w szkole?

Niedawno na blogu znajomego pojawił się wpis mówiący o tym, jakich błędów by nie popełnił, gdyby teraz zaczynał szkołę. Pomyślałem, że w sumie swój szkolny etap edukacji skończyłem kilka lat temu, więc również mogę się z wami podzielić tą tajemną wiedzą. Przed wami lista … rzeczy, które bym zrobił, gdybym znów trafił do szkoły.

Korzystałbym z wymian i wycieczek

W szkole średniej, często trafiają się wymiany uczniów między szkołami, albo jakieś wycieczki za granicę. Zawsze tego unikałem. Z perspektywy czasu, widzę jakim to było błędem. Pomijam już takie oczywistości, jak zwiedzanie, poznanie obcej kultury, próbowanie regionalnych potraw etc. Patrząc czysto samo rozwojowo. Sprawdzasz jak dobry jest Twój język obcy w realnej sytuacji i go szlifujesz. Zwalczasz barierę obawy wyjazdu za granicę. Można poznać ciekawe osoby z innej kultury.

Zapisałbym się do jakiegoś kółka

Jasne, są szkoły gdzie kółka są kiepskie, marne albo nie ma ich wcale. Ale np. moje technikum dysponowało kółkiem telewizyjnym. Dzisiaj żałuję, że nie spróbowałem w nim swoich sił. Może wtedy zamiast czytać moje wypociny, oglądalibyście filmy na YouTube? Jeżeli coś Cię interesuje, albo masz jakąś pasję, a Twoja szkoła dysponuje kółkiem tego typu, spróbuj. Pewnie nie będziesz mieć drugiej tak prostej okazji, do darmowego i niezobowiązującego spróbowania czegoś.

Można też iść w inną stronę. Jeżeli masz jakąś pasję i wiesz, że jest kilka osób, które też by się tym zajawiło. Znajdź nauczyciela, który mógłby pomóc stworzyć nowe kółko, które zajęłoby się tymi sprawami – już dziś załóż GameDevowe kółko w swojej szkole.

Aha… Kółka mają czasami bonusowe wycieczki czy turnieje/konkursy, na które trzeba jechać, co wiąże się ze zwolnieniami z lekcji. Tutaj najlepiej sprawdzają się zajęcia sportowe.

Przyłożyłbym się do ważnych przedmiotów

Nie mówię tutaj o śrubowaniu średniej, czy o walce o paski i stypendia. Jak Ci się chce, to śmiało. Ale w moim odczuciu, lepiej z większością przedmiotów iść po niskiej linii oporu, za to bardziej zaangażować się w ważne dla Ciebie. Przykładowo, ja od początku wiedziałem, że studia na które pójdę, wymagają dobrego wyniku z matury z matematyki. Maturę zdałem, ale stresu zjadłem. Dzisiaj, podszedłbym do matematyki bardziej systematycznie, żeby nie nadrabiać niczego bezpośrednio przed maturą. Jednak przedmioty, które mnie nie ciekawiły, ani nie były mi potrzebne dalej bym nieco ignorował, żeby wolny czas poświęcić swoim zainteresowaniom i pasjom.

„Ja pukam, ale Ty mówisz”

Coś charakterystyczne raczej dla młodszych roczników, pierwszych etapów szkolnictwa. Strach, przed rozmową z nauczycielem. Uznawanie go za bestię, która Cię pożre, jeśli o coś zapytasz. Bierz rozmowę na siebie. Na początku będzie trudno, ale z czasem się wyrobisz, co da wiele korzyści w przyszłości. Strach przed nauczycielem, który jest po to, żeby Ci pomóc, przeniesie się na irracjonalny strach przed rozmową z innymi ludźmi. Jeżeli pozwolisz mu się pogłębić, będziesz mieć opory, żeby spytać kogoś o godzinę, albo o to czy Twój autobus już jechał, czy tylko się spóźnia.

Przy okazji, dobre kontakty z nauczycielami często owocują profitami. Jeśli, ktoś wam mówi, że nauczyciele nie mają swoich ulubionych uczniów… nie wierzcie w to. Jeżeli, nauczyciel was lubi, chętniej wam podciągnie ocenę, albo da dodatkowy termin poprawkowy.

Brałbym udział w konkursach

Znacie to paskudne uczucie, kiedy widzicie jak ktoś odbiera nagrodę? Nowe PlayStation, laptop, tablet. Potem oglądacie jego zwycięską pracę i wiecie, że zrobilibyście to lepiej? Potem widzisz nazwę konkursu i przypominasz sobie, że wszyscy Cię do niego namawiali, ale Tobie się nie chciało? Wiele osób po prostu próbuje szczęścia i czasem je mają. Jeżeli wiesz, że na czymś się znasz, bierz udział w konkursach, które tego dotyczą. Rozwiniesz się, a może  wygrasz coś fajnego.

Często konkursy mają sponsorów, którymi są poważne firmy, jeśli naprawdę zabłyśniesz, to może firma odezwie się do Ciebie. Takie znajomości są bardzo przydatne, a łatwiej o nie, kiedy to firma odzywa się do Ciebie, niż gdy musisz samemu zagadać na targach.

Więcej bym podróżował

W okresie technikum, miałem geekowych znajomych. Namawiali mnie np. na eventy typu konwenty mangowe. Na konferencję czy targi typu Digital Dragons, czy Festiwal Informatyki, zacząłem chodzić dopiero w trakcie studiów. Widząc teraz, jak świetne są to imprezy, ile fajnych osób można tam poznać i jak dobrze się bawić, mocno żałuję, że zacząłem tak późno.

To taka ogólna porada. Często, żeby zrobić coś fajnego, trzeba wyjść po za swoją strefę komfortu. Jedź pod namiot gdy boisz się robali, wyjdź na scenę gdy boisz się przemawiać. Z czasem, może Ci się to spodobać. Ja się tego bałem i nadrabiam teraz, a to w okresie szkolnym, jest ku temu najwięcej dogodnych okazji.

Nie brzmi to wszystko jakoś szczególnie odkrywczo, ale ja za okresu szkolnego nie wiedziałem o tym. Odczuwam momentami efekty podejmowania takich, a nie innych decyzji. Teraz daję wam szansę nauki na moich błędach. Bo jak mówią, mądrzy ludzie uczą się na swoich błędach, ale najmądrzejsi, uczą się na cudzych. Mimo wszystko, próbuj i popełniaj błędy, bo tak uczy się najlepiej.