Pierwsza część przygód Adama Jensena była dobrym powrotem serii, czy Rozłam Ludzkości kontynuuje dobrą passę?

Po spędzeniu 23 godzin z grą, udało mi się ją ukończyć, a tym samym postanowiłem podzielić się z wami krótkimi przemyśleniami na temat gry.

Zacznijmy od tego, że poprzednia część przygód Adama Jensena bardzo mi się podobała. Siadając do kolejnej części oczekiwałem z grubsza tego samego. Czyli bardzo fajnego podejścia do mechaniki, gdzie możemy się skradać, albo wejść z buta. Gdzie dysponujemy dość wielowymiarowym światem w którym jedno zadanie da się wykonać na kilka sposobów, w zależności od tego jak rozwijamy postać. Ciekawej fabuły, barwnych postaci i dobrego klimatu.

Po przejściu głównego wątku fabularnego, mam nieco mieszane uczucia.

Z punktu widzenia mechaniki dostałem dokładnie to czego oczekiwałem, tyle że więcej. Pojawiły się nowe wszczepy, przez co rozwinął się wachlarz możliwych rozwiązań. Pod tym względem bawiłem się bardzo dobrze. Poziomy ciągle są bardzo rozbudowane, dalej mamy wiele sposobów na przejście danego fragmentu, wykup pewnych ulepszeń pozwala odkrywać różne sekrety niedostępne wcześniej. Ciężko tutaj się szczególnie rozpisywać. Po prostu osoby, które grały w pierwszą część i podobało im się podejście do czystej mechaniki, tutaj będą usatysfakcjonowane.

Odpychający impuls energii to jeden z nowych wszczepów. Źródło: gram.pl
Odpychający impuls energii to jeden z nowych wszczepów.
Źródło: gram.pl

Nieco gorzej prezentuje się natomiast warstwa fabularna gry. Zacznijmy od samego wątku głównego. Jest bardzo sztampowy. Nie chcę tutaj zostawiać spojlerów, ale jeśli nie urodziliście się wczoraj i obejrzeliście w życiu ze 4 filmy, przeczytaliście 2 książki i zaliczyliście jeden serial to przewidywanie dalszego ciągu zdarzeń przyjdzie wam bardzo prosto.

Problem miałem też z postaciami. W pierwszej części było co najmniej kilka osób, które mogło nam zapaść w pamięć. W nowej odsłonie, te kluczowe osoby spychane są na margines. Gdzieś się tam przewijają, nie mając jakiegoś szczególnego znaczenia. Nowi bohaterowie są za to mało charakterystyczni. Po za 2 czy 3 osobami o reszcie bardzo szybko zapomnimy.

Słabo wygląda również podejście do poruszanej tematyki – czyli rasizmu. Mamy podział między ulepszonych, a zwykłych ludzi. Tyle, że po za kilkoma tabliczkami segregującymi, kilkoma liniami dialogowymi i krótką scenką jeśli pojedziemy metrem w wagonie dla nieulepszonych, temat leży sobie gdzieś z boku. Już wiele gier pokazało, że da się do poważnego tematu podejść w sposób konkretny, tutaj temat jest tylko dekoracją. Jako ulepszony w mieście, gdzie takich się piętnuje, nie mamy w ogóle poczucia bycia osobom, której inni się boją czy nienawidzą.

Rozmowa z policjantem po przejechaniu metrem w wagonie dla nieulepszonych. Źródło: Polygamia.pl
Rozmowa z policjantem po przejechaniu metrem w wagonie dla nieulepszonych.
Źródło: Polygamia.pl

W kilku momentach gry, mamy możliwość podjąć decyzję. Jednak po za kilkoma smaczkami – w pewnym momencie mamy do wyboru: ratować pewną kobietę, albo włamać się do budynku. Jeśli wybierzemy włamanie, to później w grze, możemy trafić na zwłoki kobiety. – raczej niewiele zmieniają. W samej końcówce gry, również musimy podjąć wydawałoby się bardzo kluczową decyzję. Tyle, że znów decyzja może nie mieć znaczenia – bo jeśli dość szybko uwiniemy się z zadaniem, możemy również wykonać drugie, przez co w zasadzie decyzji nie było.

Jeszcze jedną rzeczą, jaką mogę grze zarzucić jest budowanie tempa rozgrywki – trzymanie napięcia. Po powrocie z jednej z misji wracamy do miasta, które było głównym hubem, gdzie możemy sobie swobodnie biegać, chodzić po sprzedawcach etc. Czyli schemat gry był prosty: Idziesz na misję – napięcie i wymagana uwaga wzrasta. Wracasz, trafiasz do huba, gdzie nic Ci nie grozi i swobodnie możesz biegać – napięcie i wymagana uwaga maleje. Można odpocząć i się zrelaksować.

Tyle, że po jednej z misji zastajemy godzinę policyjną. Nasz bezpieczny hub, przestał taki być, teraz tutaj też, nasza uwaga musi być na najwyższym poziomie skupienia. Efekt? Gra nie daje nam chwili wytchnienia, musimy być cały czas skupieni, przez co nasz poziom zmęczenia drastycznie rośnie.

Rekomendacja? Jeśli komuś podobał się pierwszy Deus Ex pod względem mechaniki i to właśnie zabawa tą mechaniką podobała mu się najbardziej, to grę polecam – bo radość z korzystania z wszczepów i rodzajów broni jest jeszcze większa. Niestety od poprzedniczki odstaje na poziomie fabularnym i klimatycznym, więc jeśli ktoś liczy na pochłaniającą do reszty historię, to poczekałbym aż gra stanieje do 30zł.