Niedawno wydane dzieło twórców Gothica wzbudza wiele sprzecznych opinii. Jednak staram się odpowiedzieć na pytanie, kto powinien zagrać w Elexa.

Powrót do roku 2007?

W świecie gry, Elex to minerał wykorzystywany na różne sposoby. Można zasilać nim technologię, przekształcać w manę i wykorzystywać do odbudowy planety, zmieniać w narkotyk, albo brać dożylnie i zmienić się w mutanta. Tak jak różne podejście do minerału mają bohaterowie gry, tak samo sytuacja wygląda wśród graczy.

Co do gier Piranha Bytes trzeba przyznać otwarcie jedno. Są to gry bardzo podobne i oparte na żelaznym schemacie. Dostajemy słabą z jakiegoś powodu postać, która musi dostać się do jednej z 3 frakcji, piąć się w ich hierarchii, żeby ostatecznie pokonać ogromne zagrożenie. Nie ważne czy mówimy o Gothicu, Risenie czy Elexie, wszędzie jest to samo. Zmienia się głównie świat i nieco mechanika zabawy, czasami pojawiają się nowe bajery nawiązujące do świata, dlatego z Elexem wiązano wiele nadziei – zmiana klimatu fantasy na Sci-Fi mogło dać zupełnie nowe pole do manewru Niemcom.

Pierwsza gra, która doceniła znaczenie papieru toaletowego w rozwoju ludzkości.

W internecie spotyka się opinie, że Elex to powrót do roku 2007. Faktycznie, graficznie gra wygląda tak sobie. Nie jest brzydka, ale technologicznie odstaje od takich gier jak Wiedźmin 3, Fallout 4 czy nawet Wiedźmin 2. Można się przyczepić do sztywnych animacji, powtarzalnych modeli, mało wybitnych tekstur, do naprawdę wielu rzeczy, ale ciężko powiedzieć że jest to gra brzydka – współcześnie wydawane są i brzydsze.

Jak daleko pada Elex od Gothica?

Ja chciałbym się skupić na mechanice, która tutaj znacząco uległa zmianie względem Risena czy Gothica. Widać, że twórcy starali się nieco uwspółcześnić swoją produkcję dodając wiele elementów znanych z gier wydawanych obecnie, a o których nie myślało się w roku 2002 (gdy powstawał Gothic 1). Dostaliśmy witalność, która się zużywa przy unikach i atakach, tak jak ma to miejsce w Dark Souls czy Wiedźminie, uproszczony został system rozwoju postaci – nie mamy już punktów nauki które wydajemy na wszystko, a oddzielnie rozwijamy umiejętności (walka mieczem, otwieranie zamków etc.) a oddzielnie atrybuty (siła, zręczność etc.). Pokuszono się też o parę nowinek takich jak plecak odrzutowy, który daje bardzo duże możliwości. Nie tylko zmienia on sposób eksploracji, ale też umożliwia inne rozwiązania taktyczne w czasie walki (można zawisnąć w powietrzu i strzelać, albo wykonywać uniki z wykorzystaniem plecaka).

Klimacik ruin jest.

Jednak to co na pewno ma Elex, a czego nie ma masa współczesnych gier cRPG (nie licząc serii Souls) to wysoki poziom trudności – wiadomo, jak w Gothicach, w pewnym momencie przebijamy ten punkt graniczny od którego jest coraz łatwiej, jednak spora część gry wymaga od nas więcej. Więcej umiejętności w trakcie walki, czy nawet w trakcie eksploracji – mapa jest dynamicznie przeplatana silnymi i słabymi przeciwnikami, dlatego często omijanie zagrożenia po półkach skalnych jest jedynym rozwiązaniem. Niestety twórcy nie wykorzystali tego w 100%, bo mamy wiele miejsc gdzie dostanie się wymaga dobrego timingu oraz pomyślunku, ale nie czeka tam na nas żadna nagroda. Świat jest wypełniony lepiej niż miało to miejsce w Gothicu 3, ale widać że twórcy dalej mają z tym lekki problem i świat nie jest wypchany po brzegi zawartością jak było to w dużo mniejszym powierzchniowo G2.

Dalej trzeba oddać królowi co królewskie. Ekipa z Piranha Bytes ma niesamowity dar opowiada historii światem. Ile razy zatrzymujemy się gdzieś i zastanawiamy się – kurcze, co tu się stało. Plama krwi, powbijane strzały, niewyraźna notatka. Możemy sobie spacerować i dumać nad tym co było.

Ciekawe co się tu wydarzyło?

Również świat jest fantastyczny. Nie chce za bardzo spojlerować, aczkolwiek lekko muszę wprowadzić. Planeta po uderzeniu komety została zniszczona. Część pustynną zamieszkują Banici, którzy są ogólnie luzkami, coś na kształt dzikiego zachodu, czy mad maxa. Takie klasyczne post-apo. Druga część planety jest porośnięta lasem, gdzie frakcja Berzerków, odrzuca technologię, nauczyła się tworzyć wszechserca, które pozwalają odtworzyć planetę taką jaką była kiedyś. Ostatnia frakcja żyjąca w miejscu gdzie uderzyła kometa to czczący technologię klerycy, którzy chcą wykorzystując wiedzę przodków by zapobiec kolejnym zagrożeniom planety. Dodatkowego kolorytu dodaje fakt, że Ci przodkowie, to ludzie żyjący w czasach bliskim naszej współczesności. Śmieszne są sytuację gdy wraz z towarzyszem docieramy do ruin starego hotelu, a ten rzuca komentarzem typu „Mieli taką technologię, a budowali takie brzydkie budynki”. Dla mnie wykreowany świat jest niesamowicie intrygujący.

Połacie terenu do zwiedzania.

Niestety jest jedna rzecz, która mnie rozczarowała, a mianowicie dynamika zadań. W każdym wcześniejszym dziele Piranha Bytes mieliśmy zadania rozłożone na rozdziały, więc było trochę do zrobienia w każdym z nich. Również bawiły zadania dla frakcji, których było sporo i były różnorodne. Niestety w Elexie mamy 4 kategorię zadań:

  • poboczne – które da się wykonać w pierwszym rozdziale i ich nie przybywa,
  • główne – rozwijające się wraz z fabułą,
  • frakcyjne – te rozczarowują najbardziej, bo jest ich dosłownie 4 na każdą frakcję,
  • towarzyszy – możliwych towarzyszy mamy 5 i tylko dla dwójki zadania rozwijają się wraz z rozdziałami, resztę można wykonać również w pierwszym rozdziale.

W efekcie ja wykonałem wszelkie zadania w pierwszym rozdziale, a potem… gnałem za fabułą główną bo nie było innych odwracaczy uwagi. Po za zadaniami zostaje nam tylko eksploracja.

Więc dla kogo jest Elex?

Zdecydowanie dla fanów twórczości Piranha Bytes. Mam takie podejrzenie, że mogliby pozbyć się wydawcy i zbierać po prostu co jakiś czas pieniądze na Kickstarterze, bo pewnie 90% osób które kupiło Elexa, to Ci zakochani w Gothicu albo/i Risenie. Jeżeli ktoś nie jest fanem serii, ale chciałby nieco trudniejszego, bardziej wymagającego cRPG akcji, a jest w stanie przymknąć oko na niedzisiejszą grafikę i lekką toporność to może się odnaleźć w tej produkcji. Natomiast, jeśli dla kogoś najważniejsza jest grafika, woli gry prostsze, albo zwyczajnie nie leży mu schemat Gothica to powinien sobie odpuścić.