Kto najbardziej psuje zabawę w grach sieciowych? Tutaj wszyscy będziemy zgodni – oszuści. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Za takich właśnie oszustów ostro wziął się Epic Games.

Epic Games postawiło sobie jasny cel – zero tolerancji dla oszustów wszelkiej maści. Niedawno było głośno o pewnej akcji pozwów wycelowanych przeciwko graczom, którzy notorycznie oszukiwali w ich nowej grze Fortnite. Okazało się że pozwów się nazbierało, a jak donosi Eurogamer, jednym z pozwanych jest 14-latek, którego matka wysłała właśnie list do sądu w obronie swojego dziecka.

Zacznijmy od pewnego faktu. Oczywiście Epic nie pozywa za oszustwa w grze, bo paragrafu na to nie ma, jednak twórcy uznają że wszelkie oprogramowanie do oszustw ingeruje w kod gry, więc narusza ich prawa autorskie. Można się z tym zgodzić, więc zasadności pozwów nie podważajmy.

Chłopak wkopał się o tyle, że na YouTube pokazywał jak korzysta z oszustwa więc mamy twarde dowody na to że to robił. Mało tego Epic wystosował pismo do YouTube aby Ci film usunęli. Krnąbrny nastolatek wydał apel, że albo Epic ma przywrócić mu film, albo go pozwać. Twórcą Unreala nie trzeba było dwa razy powtarzać.

Matczyne argumenty

Przejdźmy sobie od razu do linii obrony matki. Pierwszym argumentem matki chłopca jest fakt, że ten nie powinien odpowiadać za swoje czyny bo jest osobą nieletnią. OK. Gdyby kogoś zabił to też ma nie odpowiadać za swoje czyny bo jest nieletni? Gdyby to tak działało, to spiknąłbym kilku chłopaków przed osiemnastym rokiem życia i kradlibyśmy co popadnie, bo przecież jako nieletni nie możemy odpowiadać za swoje czyny… Na szczęście to tak nie działa… Wiadomo, że nie można 14-latka wepchnąć do pierdla, ale za czyny może odpowiadać inaczej, np. przez pracę społeczną co na pewno by dobrze na niego wpłynęło. Pierwszy argument obalony z miejsca.

Drugi argument to fakt, że gra nigdzie nie wymaga potwierdzenia swojego wieku, gdyby tak było młody gracz musiałby spytać matkę o zgodę na grę, a ta by tej zgody nie wyraziła. Po pierwsze, już to widzę jak dzieciak woła mamę do każdej umowy licencyjnej. Epic nie pyta o wiek, ale pyta o to czy zgadzasz się na przestrzeganie umowy licencyjnej i gracz uruchamiając grę zgodził się na warunki. Co by tu zmieniło spytanie gracza o wiek? Epic miałoby dzwonić do rodziców każdego gracza, który poda wiek poniżej 18 roku życia żeby zweryfikować czy naprawdę się zgodzili? Niby jak by to miał zrobić i co stoi na przeszkodzie żeby gracz podał fałszywy wiek? Wtedy musieliby odwiedzać każdego i weryfikować jego wiek. Kolejny raz, podany argument jest kompletnie bezcelowy. Do póki Twoje dziecko nie skończy 18 lat to za nie odpowiadasz, więc też w Twoim interesie jest to co robi przy komputerze – przecież na zakupach pilnujesz żeby dziecko nie kradło, więc czemu na to przyzwalasz w sieci? Bez sensu. Idziemy dalej.

Kolejny argument matki to fakt, że firma nie ma dowodu na modyfikację kodu przez Caleba (bo tak dzieciakowi na imię). Tylko w takim razie co z tym wideo na YouTube które kazali usunąć? Do tego skoro firma 14 razy go banowała to musieli jakoś wykryć oszustwa co pewnie w logach gry jest.

Fortnite
Źródło: https://www.epicgames.com/pl

Czas na mój ulubiony argument. Firma nie poniosła strat ponieważ gra jest za darmo, a jej syn nie czerpał zysków z publikacji wideo. Czyli znów, film jest i potencjalne zyski z filmu, bo YouTube publikację monetyzuje. Ważniejsze są tutaj argumenty o braku strat, bo gra jest darmowa. Ja również publikuje kursy i poradniki za darmo. Jednak gdyby ktoś wykorzystał kopie moich materiałów na swojej stronie to będzie to kradzież i nie ważne że ja udostępniam materiały za darmo. Poświęciłem na nie swój czas i swoją wiedzę, więc nie jest to coś co można rzucać po sieci od tak. To samo notorycznie dzieje się z obrazkami popularnych twórców komiksowych, którzy wrzucają swoje rysunki, a te później latają po wszystkich 9gagach, demotywatorach etc. bez oznaczenia twórcy. Wykorzystywanie czyjejś pracy bez jego zgody, czy choćby oznaczenia (kiedy licencja nie mówi inaczej) zawsze będzie kradzieżą. Po za tym nie publikacja filmu jest tutaj łamaniem prawa tylko wykorzystanie oprogramowania ingerującego w kod gry. Kolejny argument jest totalnie bezpodstawny.

Na sam koniec matka zarzuca Epic, że Ci próbują zrobić z 14-latka kozła ofiarnego, bo nie potrafią sobie poradzić z oszustami. Jej syn jest jednym z oszustów i sobie właśnie z nim radzą, a kozłem ofiarnym stał się na własne życzenie, kiedy zamiast usunąć film i przeprosić wziął się za wojnę z firmą która ma więcej prawników, niż on skończonych klas w podstawówce.

Jawne oszustwa, brak szacunku, argumenty bez pokrycia. Z mojego punktu widzenia Caleb jest skazany na porażkę i bardzo dobrze. Zwykłe pouczanie graczy nie daje rady, więc może tak zdecydowane kroki przyhamują zapędy oszustów i granie po sieci stanie się nieco przyjemniejsze.