Artyści często narzekają na zjawisko piractwa. Ale są pewni twórcy, którzy wydają tak świetne produkty, że nie trzeba ich bronić przed piratami, to piraci bronią twórców!

Jeżeli choć trochę interesujesz się branżą gier, pewnie obił ci się o uszy tytuł Wiedźmin 3 i studio CDProjekt RED. Możliwe, że słyszałeś również o studiu 11bit studios i ich grze This War Of Mine. Polski GameDev, coraz radośniej sobie poczyna na rynku międzynarodowym, a polskie firmy, coraz milej są kojarzone przez środowiska graczy.

Jak DLC podbiło świat

Zacznijmy od REDów. Ogłosili jakiś czas temu, że po premierze gry, pojawi się 16 darmowych DLC. Fani przyklasnęli. Środowisko przyklasnęło. W końcu, ktoś wrócił do sensu DLC. Czyli małe dodatki do gry, za darmo. Jednak, tak naprawdę istnieje pod tym wszystkim drugie dno. Mamy pewną grupę ludzi, mówiących „Lepiej by nad grą pracowali, a nie DLC”, albo „Po co znów DLC? To powinno być już w samej grze”.

Jednak zanim dobierzemy się do drugiego dna, spójrzmy na pierwsze. Co dostajemy w tych DLC? Dodatkowe wyposażenie, nowe skiny, dodatkowe misje poboczne! Co dają w DLC duże marki? Np. Ubisoft do TitanFalla daje DLC z 4 mapami za 40zł. Dice i Battlefield? 3 mapy i nowy pojazd za 30zł. Czyli, po pierwsze dostajemy coś bardziej wartościowego, a po drugie za darmo! Patrząc na inne firmy, lepiej PRowo, a co za tym idzie, pewnie też zarobkowo, wyszliby, gdyby zamiast ośmiu DLC z 3 mapami, udostępnili edytor map. Ale to inna bajka.

Co z tym drugim dnem? Żeby DLC powstało, ktoś musi nad nim pracować. Część z rzeczy w Wiedźminie to pierdołki. Nowy skin, czy kilka broni, ale też rzeczy bardziej ambitne jak nowe misje. Żeby to powstało, ktoś musi poświęcić swój czas. Ale! Jest pewna data, która oznacza wysłanie gry do tłoczni. Czyli firma kończy robotę, wysyła grę i nawet jak znajdą nowe bugi, to zostaje wydanie patcha w dniu premiery, co zawsze wypada kiepsko wizerunkowo. Dlatego wg. mnie, CDProjekt RED poszedł inną drogą. Wyodrębnili część contentu gry, odkładając go na później. Obecnie skupiają się na maksymalnym dopieszczeniu i zdebugowaniu gry, dzięki czemu, gdy ta pójdzie do tłoczni (co z reguły dzieje się ok. tygodnia przed premierą), będą mogli popracować nad wspomnianymi DLC. Dzięki takiemu zabiegowi, firma, zamiast w dniu premiery wydać grę, 2 płatne DLC i patch łatający odkryte nagle błędy, może wydać dopracowany produkt i 16 darmowych, pomniejszych DLC. Czy w tej sytuacji ktoś przegrywa?

Jak zwalczyć piractwo dobrym produktem

Druga firma na naszym warsztacie to 11bit studios. Jeżeli ich nie kojarzycie, to ekipa z Warszawy zasłynęła grą Anomaly. Grą typu tower Offense. I w tym prostym stwierdzeniu, pada ich siła. Gdy w modzie były tower defense, nie poszli z nurtem, a jak by pod prąd wydając coś na przekór wszystkim. W efekcie? Zrobili prawdziwą furorę. Minął czas, a spod ich klawiatur, na światło dzienne, wypływa This War Of Mine. Gdy wszystkie gry, pozwalają się wcielić w bohatera, tutaj wcielamy się w opiekuna grupki walczących o przetrwanie ludzi, w środku wojny domowej. Można powiedzieć, że poszli z nurtem gier o przetrwaniu. Niby tak, jednak wszędzie musimy przetrwać przeciwko zombie czy mutantom. Tutaj, dostajemy scenariusz, który może się rozegrać w każdym kraju, w każdej chwili. Brutalny realizm, bezsilność bohaterów i obawa o przetrwanie każdego dnia. Gdzieś w tyle głowy siedzi nam, to mógłbym być ja.

Zauważ, że w większości gier o przetrwaniu, gdy zdobędziemy broń palną, oddychamy z ulgą. Możemy się obronić praktycznie przed wszystkim. Nie czujemy zagrożenia. Tutaj, nawet posiadanie broni, nie zapewnia komfortu psychicznego.

Wspomniałem o ich odkrywczości. Zastanówmy się więc, co odkryli twórcy z 11bit? Idąc pod prąd, albo inną ścieżką niż wszyscy, możemy stworzyć coś ciekawego i pięknego. Na co w tym czasie wpadli najwięksi gracze na rynku?

  • Blizzard – Że jak zrobią n-ty dodatek do WoWa to ludzie, też go kupią i wrócą do gry.
  • Ubisoft – Że jak wydadzą kolejną część swojej długiej serii, nic w niej nie zmieniając to ludzie i tak ją kupią (Assassin Creed)
  • Activision – Że jak zgarną pomysły z dowolnej strzelanki i upchną je pod szyldem CoD, to sprzeda się bardzo dobrze i zostanie ogłoszone objawieniem (Czy tylko mi CoD Advanced Warfare do bólu przypomina Titanfalla?)

Problem tych firm jest jeden. Ich potężne tytuły, zostały zdetronizowane! This War Of Mine, jest drugą najczęściej kupowaną grą na Steamie. Nowe Call Of Duty, nowy Assassin Creed, Far Cry 4, są za nim. Jednak jeszcze lepszą reklamą są komentarze na the pirat bay!

Komentarze na temat This War Of Mine na The Pirat Bay
Komentarze na temat This War Of Mine na The Pirat Bay

Tak! Piraci, stwierdzili, że gra jest tak świetna, a do tego zaraz po premierze tak tania, że grzechem jest jej nie kupić. Kiedyś środowisko pirackie, podobnie reagowało na Wiedźmina. Czy reagowali tak na Call Of Duty? Nie przypominam sobie.

SOSowskie zagranie.

Co w takiej sytuacji zrobiło 11bit? Rzucili w piratów kluczami do gry! Ruch PRowo tak świetny, że ciężko to do czegoś porównać. Wy nas wspieracie, my wam dziękujemy. Warto tutaj wspomnieć o tym, że pierwszy na taki pomysł reklamy wpadł Mikołaj „SOS” Sosowski, ze swoim McPixel, który również został ciepło i miło przyjęty.

Ludzie chętniej wspierają firmy, które są wobec nich fair. Właśnie taki rodzaj PRu stosują polskie firmy i dlatego to one są bronione w środowiskach pirackich. Jeżeli piraci, będą nawoływać do nie piracenia twojej gry, to znaczy, że wykonujesz swoją pracę zajebiście i nigdy nie powinieneś przestawać. Lekcja na dziś? Nie rób gry, której nie da się spiracić, ale zrób taką, której nikt nie będzie chciał piracić. Bo jest tak dobra!