Zbytnie uproszczanie gier to współcześnie bardzo częsty zarzut wobec twórców. Tylko czy jest słuszny?

Najczęstszy i najpopularniejszy zarzut wobec współczesnych gier? Są za proste. Brzmi fajnie, można sobie podnieść ego, ale mam jedno zasadnicze pytanie. Co znaczy, że gra jest za prosta?

Daj sobie kilka minut, zastanów się nad odpowiedzią i przejdź dalej.

Nie wiem czy moja odpowiedź będzie tą jedyną słuszną, ale wydaje mi się całkiem dobra. Mianowicie, nie ma gier ani za prostych, ani za trudnych. Są tylko źle dobrane.

Zacznijmy sobie od tego, że każdy z nas gra w gry z jakiegoś powodu. Mamy coś, co nas motywuje do gry. Może lubimy przemierzać światy i eksplorować każdy zakamarek. Może chcemy wcielić się w niepokonanego herosa i poczuć, że mamy wpływ na kształtowanie rzeczywistości. Może chcemy rozwiązywać zagadki logiczne.

Oczywiście powodów może być kilka, ale raczej nie ma tak, że nie kieruje nami żaden.

Posłużę się tutaj przykładem z mojego życia. Jakiś czas temu grałem sobie z bratem w Army Of Two na Playstation. Jeśli ktoś nie kojarzy, jest to gra kooperacyjna, w której oglądamy świat zza pleców bohatera i niczym w Gears Of War walczymy z kolejnymi falami przeciwników. Na pewnym etapie gra zrobiła się cholernie trudna i podchodziliśmy do tego etapu kilkanaście razy.

Etap polegał na tym, że na spadochronach trzeba było przemierzyć kanion. Dlaczego etap nagle był taki trudny? Decydując się na grę w strzelankę zakładaliśmy, że gra będzie od nas oczekiwała zestawu umiejętności typowego dla tego gatunku. Nagle pojawia się poziom, gdzie totalnie zmienia się sterowanie (sterowało się przez przechylanie pada – PS3) i tym samym zestaw potrzebnych umiejętności. Obrazując. Zamówiliśmy kotleta, a tu ktoś w jego środku zaszył sałatkę.

Strzelanie i współpracę szlifowaliśmy przez całą rozgrywkę, nagle potrzebowaliśmy czegoś kompletnie innego.

Etap był trudny, ale tylko relatywnie. Był trudny dla nas. Mogło się zdarzyć tak, że ktoś grający w tą grę uznał ten etap za bardzo łatwy, przyjemny i bezglutenowy.

Czy potrzebujemy poziomów trudności?

Powiedziałem, że trudność zależy od tego, czego od gry oczekujemy i jakich wyzwań szukamy. W takim razie, czy potrzebne są poziomy trudności? No bo skoro ktoś chce poczuć się jak kierowca wyścigowy, to nie będzie grał w Wiedźmina.

Poziomy trudności są potrzebne, bardzo potrzebny jest nam poziom „łatwy”. Dlaczego? Bardzo fajnie poziomy trudności wyjaśniał Wiedźmin 2. Przy najłatwiejszym mieliśmy opis brzmiący mniej więcej tak: „Walka nie stanowi większego wyzwania, zalecany dla osób, które chcą zagłębić się w fabułę”. I to jest spoko. Wiedźmin ma świetną fabułę i bardzo klimatyczny świat. Jak ktoś lubi takie klimaty i ma ochotę w świat się zagłębić, a nie bardzo interesuje go walka, to czemu mamy mu to utrudniać?

Wybór poziomu trudności w Wiedźminie Źródło: gry-online.pl
Wybór poziomu trudności w Wiedźminie
Źródło: gry-online.pl

Czy taki ktoś jest gorszy? Nie. Po prostu do gry ciągnie go inny zestaw motywacji. Motywuje go możliwość wczucia się w potężnego Wiedźmina. Ciekawość świata. Chęć poznania fabuły. Ktoś może tutaj oponować twierdząc „To niech sobie poczyta książkę”. Od razu argument obalę, bo jest bez sensu. W książce, zabiera mu się interakcję i możliwość dostosowania wyglądu bohatera – nie ma więc poczucia bycia Wiedźminem. Książka ma też inną fabułę niż gra, więc i nie zaspokoi ciekawości.

Równie głupie jest czepianie się producentów robiących proste gry mobilne. Skoro ktoś poświęca czas i pieniądze na produkcję takich gier, to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie. Prosta gra, może przykuć uwagę niedzielnego gracza. Te gry nie są gorsze od produkcji AAA. Ba! Często sprzedają się lepiej. Na tej zasadzie istnieją gry familijne. Nie są trudne. Ich zadaniem jest pozwolić całej rodzinie grać razem. To zupełnie inny segment rynku, więc nie są przedmiotem dyskusji, ale uznałem, że warto je wspomnieć.

Czy faktycznie brakuje trudnych gier?

Ten temat na światło dzienne wypłynął bardziej przy premierze Dark Souls.

O tym jaką grę wybierzemy decyduje motywacja tego co chcemy osiągać. Więc nie ma co tutaj Soulsów porównywać ze skomplikowanymi grami logicznymi, strategiami i klasycznymi cRPG. Dla fana Dark Souls trudne mogłoby się okazać rozwiązanie prostego sudoku, bo obie gry oczekują innego zestawu umiejętności i motywacji.

Dlatego zestawimy go sobie z action RPG czyli grami pokroju Wiedźmina czy Gothica.

Potrzebujemy tutaj odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że Soulsy są postrzegane za trudne?

  • Przeciwnicy różnie reagują i potrzebujemy stosować inne taktyki na każdego z nich,
  • Po śmierci tracimy część tego co zyskaliśmy w czasie gry – ale można to odzyskać,
  • Nie dysponujemy mapą czy wskaźnikami

Zestawmy to sobie z Wiedźminem. W grze studia CD Projekt, różne potwory również mają różne taktyki walki i również na nie musimy jakoś reagować (walka z ludźmi zawsze wygląda tak samo i jest raczej prosta). Ktoś może powiedzieć, że Soulsowe ptwory są bardziej żywotne i silniejsze, ale tutaj przychodzi z pomocą poziom trudności, który zwiększa zadawane obrażenia i żywotność potworów. Dodatkowo Wiedźmin oferuje opcję automatycznego podnoszenia poziomów potworów (domyślnie wyłączona).

Wyłączenie podpowiedzi w Wiedźminie 3
Wyłączenie podpowiedzi w Wiedźminie 3

Faktycznie nie mamy kar za śmierć, po za faktem, że musimy powtórzyć część gry od ostatniego zapisu.

Mapę posiadamy, ale! Można ją wyłączyć. I bardzo mnie ciekawi ile osób narzekających na to, że gra jest zbyt prosta postanowiła skorzystać z opcji wyłączenia znaczników i mini mapy.

To że gra dysponuje pewnymi ułatwieniami, nie oznacza, że trzeba z nich korzystać. Można sobie narzucić przecież własne ograniczenia, które mają grę utrudnić. Spokojnie można w Wiedźminie postanowić nie używać eliksirów i petard. Gra automatycznie stanie się trudniejsza.

Jak z tą trudnością?

Zbierając to wszystko do kupy. Nie ma gier prostych i trudnych. Poziom trudności jest zależny od jednostki. Gra jest łatwa/trudna dla mnie. O tej trudności w dużym stopniu decyduje motywacja jaka nas do gry ściąga. Fan eksploracji w wyścigach nie ma czego szukać. Jeśli gra jest za łatwa mimo wysokiego poziomu trudności, zawsze można sobie nałożyć własne ograniczenia. W końcu gra ma być trudna dla Twojej satysfakcji z gry, czy żebyś mógł pisać w social media, że gra była za łatwa? Nie wyśmiewajmy osób grających na niższych poziomach trudności. Może w grze szukają czegoś innego niż my.

  • Łukasz Cnota

    Moim zdaniem, poziom trudności gier z biegiem lat znacznie spadł. Wynika to z tego, że pierwsze gry powstawały na automatach i płatnych konsolach. Więc celem takiej gry było jak najszybsze „uporanie się” z użytkownikiem, aby wrzucił kolejne żetony/monety. Stąd na przykład często przesadzona trudność gier i dziwne limity czasu, w których musimy się mieścić pomiędzy kolejnymi checkpointami. Krótko mówiąc, producenci nie chcieli aby gracze cały dzień stali przy automatach za jeden żeton. Dzisiaj mamy sytuacje odwrotną, a mianowicie producenci chcą nas przykuć jak najdłużej właśnie przy swojej produkcji. Więc wszelkimi siłami starają się utrzymać nasze zainteresowanie. Jednym z tych mechanizmów jest właśnie niski poziom trudności. Oczywiście tak jak wspomniałeś, większość gier oferuje możliwość wyboru poziomu trudności, problem w tym, że polega on w znakomitej większości produkcji na sztucznym zawyżaniu statystyk przeciwnika, a nie zwiększeniu jego umiejętności czy lepszej reakcji. Z tego powodu gracz, który spodziewa się większego wyzwania i inteligentniejszych wrogów dostaje przeciwników zachowujących się tak samo jak na poziome „łatwym” ale z większą ilością życia, co kończy się tym, że musimy robić tą samą ilość łatwych rzeczy ale większą ilość razy:)