Dziś rano spadła na branżę growom informacja, że pracę w strukturach Blizzarda straciły setki osób. Rzućmy nieco światła na całą sytuację.

Pierwsze informacje pojawiły się 8.02, kiedy serwis Bloomberg poinformował o możliwych zwolnieniach. Kolejne doniesienia pojawiły się dnia następnego na łamach Kotaku za sprawą
Jasona Schreiera. Informację uściślały jedynie, że zwolnienia będą i że dotkną raczej niedeweloperską część Blizzarda oraz że będzie je można liczyć w setkach osób.

Dziś mamy 13.02, wraz z raportem finansowym za czwarty kwartał 2018 Activision ogłasza, że Blizzard opuści 795 osób (8% liczącej 9600) załogi, przynajmniej tak donoszą media, a prawda jest taka, że zwolnienia dotyczą nie tylko Blizzarda, ale też samego Activision oraz innych firm zależnych od wydawcy takich jak King czy High Moon.

Dla jasności dodam tutaj, że Activision-Blizzard często występują razem. Struktura firm jest taka, że działają one niezależnie, ale mają jeden wspólny zarząd.

Jak się okazało prawdą były pogłoski, że zwolnienia dotkną głównie nie-developerów. Tym samym na bruku znaleźli się tacy ludzie jak Robert Taylor – odpowiedzialny za PR WoWa, Jesse J. Hill, Community Manager Hearthstone, Lindsay Stanley odpowiedzialna za esport i Social Media, Jens Salvesen – analityk systemów biznesowych, Amy Tay, analityk esportowy, Kieu Le odpowiedzialny za QA i koordynowanie licencji.

Dla większości osób oliwy do ognia dolał CEO Activision-Blizzard Bobby Kotick, który prezentując wyniki za ostatni kwartał 2018, użył słów:

While our financial results for 2018 were the best in our history, we didn’t realize our full potential. To help us reach our full potential, we have made a number of important leadership changes.

Tak, Activision-Blizzard, w ostatnim kwartale zeszłego roku osiągnęło rekordowe przychody.

Wyniki finansowe Activision-Blizzard za czwarty kwartał 2018.

Jeśli ktoś sięgnie pamięcią nieco dalej, może sobie przypomnieć sytuację z końcówki grudnia zeszłego roku, kiedy różne serwisy informowały, że Activision oferuje roczną wypłatę pracownikom, którzy zdecydują się odejść z firmy. Dokonało tego 100 pracowników z wydziału w Irlandii.

Jednak pierwsze tego typu zdarzenie miało miejsce już w roku 2012, kiedy Blizzard zwolnił 600 pracowników, z czego 540 (90%) również nie było związanych z produkcją gier – wtedy tłumaczono to restrukturyzacją firmy, która za bardzo się rozrosła i wydaje w niektórych obszarach dużo więcej, niż powinna.

Dlaczego tym razem?

Pytanie, które stawia sobie pewnie każdy, kto czyta to zdanie. Czemu firma z rekordowymi przychodami, zwalnia wręcz masowo swoich pracowników?

Anonimowi pracownicy Blizzarda donoszą, że mimo iż firmy działają niezależnie, to Activision prowadziło coraz większe naciski na twórców WoWa. Zgodnie z tym, co mówią, zmieniła się struktura pracy i wiele decyzji podejmowanych w studiu przechodzi przez ludzi od finansów. Wyróżnia się tutaj byłego CFO (Chief Financial Officer) Armin Zerza, który obecnie jest na stanowisku Chief Operating Officer w Blizzard oraz od Lutego tego roku Chief Commercial Office w Activision. Miał on sprowadzać pracowników Activision w struktury Blizzarda oraz zatrudnić firmę konsultingową to ogarnięcia finansów firmy.

Nowym oficerem finansowym Blizzarda została Amrita Ahuja sprowadzona prosto z Activision, a swoją pracę zaczęła od poinformowania pracowników, że mają ciąć koszty – nie tylko jednorazowo, ale miesięczne koszty życia. Amrita nie pracuję już w Blizzardzie, a nowym oficerem finansowym został Dennis Durkin, który pracę zaczął od przyznania sobie $15M premii za podpisanie kontraktu.

Więc skąd te zmiany? Zmienia się polityka. Activision to firma, która swój sukces wykuła na corocznym wydawaniu Call Of Duty. Blizzard politykę miał odmienną. Wydawane przez nich gry były rozwijane latami, a nowe tytuły pojawiały się “kiedy będą gotowe”. W Październiku zeszłego roku ze stanowiska CEO Blizzard ustąpił Michael Morhaime – współzałożyciel Blizzarda i jego szef, który skutecznie powstrzymywał Activision w ingerencję w politykę Blizzarda.

Jaki to ma cel?

Wiemy dlaczego, tylko pytanie po co? Firma zarabia rekordowe kwoty, szefowie przyznają sobie $15M premii, a trzeba zwalniać pracowników?

To, czego jeszcze nie powiedziałem, to fakt, że poza redukcją zatrudnienia w administracji i ogólnie pojętych nie-developerskich sektorach, firma jednocześnie zwiększa zatrudnienie developerów. Podobno ma to być nawet 20% więcej pracowników do produkcji gier.

Plany Activision-Blizzard na nadchodzące lata

To, co może nas nie do końca cieszyć jako graczy to fakt, że firma wzięła się za produkcję pieniędzy. Jeśli wierzyć planom Activision, to zamierzają ciąć koszta niezwiązane z grami, zmniejszyć finansowanie na gry i przedsięwzięcia, które nie przynoszą korzyści, inwestować więcej w większe franczyzy, oraz zwiększyć monetyzację gier. Również więcej pieniędzy ma być wpakowane w firmę King (którą Activision kupiło w 2016), a jest to największa firma odpowiedzialna za gry mobilne – między innymi Candy Crush Saga.

Ostatecznie? Może skończyć się tak, że Activision-Blizzard zacznie podejmować decyzję, patrząc na tabelki i wykresy, a nie na graczy. Tym samym zamiast dopieszczonych produktów, z których firma jest (była?) znana, zaczniemy dostawać kolejne Diablo Immortal, mikropłatności, DLC etc.

W sieci krąży informacja, że zwolnienia są wynikiem kiepskich decyzji biznesowych i niezadowolenia społeczności. Prawda jest taka, że inwestorzy chcą gier z lootboxami jak Diablo Immportal.

Mogę się tu mylić, ale może się zdarzyć tak, że do marzeń o Half-Life 3, dołączą te o dopracowanych grach Blizzarda.

 

Podoba Ci się? Udostępnij!