Na ile oburzenie graczy wobec pisarza ma podstawy?

Andrzeja Sapkowskiego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Może jednak trzeba? W ostatnim czasie ciężko powiedzieć, patrząc na trochę dziwne i kuriozalne dyskusję pod tytułem: “Co było pierwsze, Sapkowski czy Wiedźmin”.

Zacznijmy jednak od samego początku, czyli źródła problemu, którego możemy się doszukiwać w relacji z Polconu 2016.

W czasie całej prelekcji, a raczej panelu pytań i odpowiedzi, pojawiło się kilka zdań, które bardzo zabolały graczy i całą branżę gier. Postaram się przelecieć je chronologicznie. Cytatów dokładnych nie będzie – bo nie notowałem, a nie mam tak dobrej pamięci, ale parafrazy tak.

Pierwszy zarzut pojawił się pod adresem Metropolis, które w 1997 roku pod nadzorem Adriana Chmielarza pracowało nam pierwszą wersją Wiedźmina. W tym przypadku stosowne sprostowanie zamieścił sam właściciel studia The Astronauts.

Odpowiedź Adriana Chmielarza
Odpowiedź Adriana Chmielarza

Sprawa jasna, zarzuty nieco nietrafione, idźmy więc dalej. Drugi poruszony problem to następujący cytat:

Dodatkowa Wiedza
Gra narobiła mi mnóstwo smrodu i gówna… Przez to, że zaczęli mi zagraniczni wydawcy używać grafiki z gry na okładkach. No i ludzie odrzucali książkę, mówiąc, że to nie jest nowe, że to jest game-related. W sensie książka napisana do gry, czego – w fantasy zwłaszcza – mamy mnóstwo. Musiałem toczyć tęgą wojnę, żeby udowadniać, kto był pierwszy

No i tutaj trzeba Sapkowskiemu rację przyznać. Mnie osobiście w księgarni nic tak nie odrzuca jak wysyp książek z okładkami z gier, które pojawiają się wraz z premierą gry. Wygląda to jak typowy skok na kasę. Mamy fajną grę, to kup też książkę. W tym momencie autorskiemu dziełu, które ma już blisko 30-lat przypisana została taka łatka. Owszem gra przyciągnęła też nowych czytelników, ale kilku odrzuciła – nie jesteśmy w stanie teraz policzyć, czy autor ostatecznie wyszedł na plus czy minus. Sam określa to jako układ 50/50. Ja po książki sięgnąłem po grze, ale miałem świadomość, że książki były wcześniej. Myślę, że po za granicami kraju, odbiór mógł być inny.

W tym przypadku racja w 100% po stronie autora.

Wierzba i Krowa

Kolejna sprawa, która oburzyła niektórych, to fakt, że Sapkowski nie uznaje fabuły gry jako kontynuacji swojej sagi. Porównał to do krowy stojącej przy wierzbie. Cobyśmy nie wymyślili to krowa nie będzie przedłużeniem wierzby. Gry to jedno medium, książka to drugie. Jeśli będzie chciał napisać kontynuację, to może z tym zrobić co chce.

Ma tutaj rację. Jeśli ktoś ogląda serial Gra o Tron, to pewnie wie co się tam wydarzyło – sezony pojawiały się szybciej, niż Martin (autor oryginalnego cyklu) był w stanie pisać książki. Stąd fabuła serialu i książki może się rozjechać. Pewnie tak też będzie, nikt go nie zmusi do opisania tego co było w serialu.

Tutaj znów racja po stronie autora. Do gier nie musi się dostosowywać. Że nie zagrał w gry? No jak go to nie bawi, to czemu ma się zmuszać do tego.

Tłumaczenia

Przejdźmy dalej, gdzie staje przed nami dylemat tłumaczeń. Gracze mówią, że Sapkowski zaistniał na zachodzie dzięki grze, a Sapkowski uważa, że to gra wybiła się na jego popularności. No i to jest w sumie najtrudniejszy fragment do analizy, ale damy radę.

Najpierw coś, co podrzucił Adrian Chmielarz, czyli wykres z Google Analytics.

Wykres narzędzi analitycznych Google
Wykres narzędzi analitycznych Google

No cóż, wzrost zainteresowania książką, zawsze pokrywa się ze wzrostem zainteresowania grą, a dokładniej z premierami każdej nowej części (to te hopki, ostatnia to Wiedźmin 3). Więc coś tej grze, jeśli chodzi o świadomość marki zawdzięcza.

Jednak przejdźmy do tego, czy ktoś słyszał o książkach, zanim pojawiła się gra. W Polsce, jest to temat oczywisty, ale co z innymi krajami?

Pierwsza gra z serii pojawiła się w roku 2007. Zaś do dzisiaj, książki zostały przetłumaczone na wiele języków.

Proponuję tutaj prosty system sprawdzania, co było pierwsze. Porównujemy datę publikacji pierwszej książki w danym kraju, do roku 2007. Zobaczymy kto wygra. Rok 2007 traktuję jako remis, choć tak naprawdę bardziej należy się punkt książce.

Czeski – 1992 – gruby punkt dla książki, btw. Czesi bardzo lubią fantastykę z Polski

Portugalski – 2005 – punkt dla książki (1)

Niemiecki – 1998 – punkt dla książki

Rosyjski – 1996 – punkt dla książki

Litewski – 1997 – punkt dla książki

Estoński – 2011 – punkt dla gry (1)

Fiński – 2010 – punkt dla gry (4)

Francuski – 2003 – punkt dla książki

Hiszpański – 2002 – punkt dla książki

Włoski – 2010 – punkt dla gry (4)

Bułgarski – 2008 – punkt dla gry (4)

Ukraiński – 2016,

Gruzińskie – 2011

Serbski – 2008 – punkt dla gry (2)

Szwedzki – 2010 – punkt dla gry (2)

Węgierski – 2011 – punkt dla gry (1)

Holenderski – 2011 – punkt dla gry (2)

Chiński (Tajwański) – 2011 – punkt dla gry (5)

Angielski – 2007 – remis (3)

Amerykański – 2008 – punkt dla gry (2)

Brazylijskie – 2011 – punkt dla gry (4)

Na szybko dodatkowe info. Podkreślone tłumaczenia, to tłumaczenia calutkiej sagi Wiedźmińskiej. W nawiasach podałem liczbę książek z sagi, które zostały przetłumaczone (max to 7), dwa kraje dodane kursywą, to info które udało mi się znaleźć, ale nie znalazłem nigdzie potwierdzenia, więc dodaję jako ciekawostkę i nie liczę do konkursu.

Więc licząc punkty od tłumaczenia, mamy: Książka 7:11 Gra. Niby wydaje się, że gra tutaj bardzo wygrywa, ale przeliczmy to samo na sztuki książek, robi się wtedy: Książka 43:34 Gra. Czyli owszem, gra bardzo rozprzestrzeniła świadomość marki po świecie, ale raczej nie dała takiego boom sprzedażowego w nowych rejonach, jaki by nie istniał wcześniej. Uważam że liczby pokroju jedna czy 2 książki to coś w rodzju “wydajmy, zobaczymy jak się przyjmie”. Skoro nie ma dalszych części, to znaczy, że coś nie bardzo. Jednak punkt zwróciłbym grze za Włochy, gdzie podobno bardzo walczą o prawa do publikowania wszystkie związanego z Wiedźminem, o czym na prelekcji wspomina sam Sapkowski.

Pamiętajmy też, że Sapkowski to nie tylko Wiedźmin, a jego inne dzieła były również tłumaczone, głównie na Czeski, Rosyjski, Hiszpański, Ukraiński i Słowacki. Wszystko również przed pierwszą grą o Wiedźminie.

Kto tutaj ma rację? Gra na pewno zwiększyła świadomość Wiedźmina jako marki, ale nie jest tak, że gdyby nie gra, to książek nikt by nie przetłumaczył, bo zrobiono to już na 15 lat przed pierwszą grą. Mało tego, to Czesi stworzyli mapę świata, którą potem wzorował się CDPR. Nie powiem, że punkt dla książki, ale coś bardziej jak takie 2:1, gdzie bramka dająca wygraną padła w końcówce spotkania?

Gracze to idioci?

No i został jeden fragment, który ludzi oburzył bardzo, a mianowicie to zdanie:

Dodatkowa Wiedza
Szczególnie, że nie wiem. Ale mogę zapytać. Znam parę osób, które w tę grę grało, ale niewiele takich osób znam, bo obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych

I faktycznie, brzmi okrutnie. Tyle, że zapisane na papierze i wyrwane z kontekstu. Niemal na samym początku Sapkowski w podobny sposób wypowiada się o swoich fanach, mówiąc, że stawia ich minimalnie wyżej nad poborcami podatkowymi, ale tylko dlatego, że kupują jego książki, a on za to żyje. To, oraz ton samej wypowiedzi, sugerują mi jednoznacznie, że było to nic innego jak jego kolejny żart, a w czasie panelu podobnych żartów było pełno.

Trochę dystansu do siebie i będzie git. Nie ma się tu o co obrażać.

Podoba Ci się? Udostępnij!