Gamifikację kojarzymy z motywowaniem i dobrą zabawą. Niestety wykorzystana w złej intencji może być groźna.

Czym jest gamifikacja, pewnie większość osób związanych z GameDevem wie. Jeśli nie, już spieszę z krótkim wyjaśnieniem. Otóż gamifikacja sprowadza się do wprowadzenia w życie codzienne, elementów znanych z gier komputerowych, aby zwiększyć motywację ludzi do wykonania pewnych czynności. Opiera się to głównie na czynniku dobrej zabawy albo rywalizacji.

Przykładowo, w jednym z europejskich miast, aby zachęcić ludzi do korzystania z “analogowych” schodów, zamiast ruchomych, zmieniono je w małą klawiaturę fortepianu. Nagle więcej ludzi zaczęło nie tylko chodzić po schodach, ale też po nich skakać. Inny przykład to aplikację do biegania, gdzie nasze wyniki się zestawia z innymi ludźmi. Dzięki temu widzimy, że inni są lepsi od nas i chcemy ich pobić. Jest też np. aplikacja do biegania, która symuluje nam atak zombie. Teraz nie biegniemy po prostu przed siebie, tylko uciekamy przed nieumarłymi.

Wszystko fajnie, tylko czemu o tym wspominam? Ano dlatego, że w Chinach startuje nowy projekt, a właściwie już wystartował. Nazywa się ‘Sesame Credit’. Czym to jest? No cóż, można to nazwać grą w: “Jak posłusznym obywatelem jesteś”. Ale może konkretniej.

Jest sobie firma Tencent, ta sama firma, która posiada Riot Games oraz trochę udziałów w Epic i Activision-Blizzard. Do tego są właścicielami Alibaby, czyli chińskiego odpowiednika Amazona (to będzie miało znaczenie później). Cóż takiego ta firma poczyniła? Czym jest Sesame?

Pierwotnie aplikacja miała służyć do obliczania zdolności kredytowej danego użytkownika. Jeśli dobrze się orientuję, amerykańska wersja tej aplikacji właśnie tak działa. Jednak Chińczycy poszli z nią nieco dalej.

Wyobraźcie sobie teraz takiego Facebooka, ale na skalę tylko jednego kraju. Każdy ma tam konto i wszystko jest fajnie. Ale… W roku 2020 konto na Sesame będzie obligatoryjne prawnie. Czyli, jeśli nie założysz sobie tam konta, możesz dostać grzywnę czy iść do więzienia. No więc mamy naszego narodowego Facebooka, gdzie znajdują się wszyscy obywatele kraju – już mamy fajny spis powszechny. Ale to jeszcze nie jest najgorsze.

To co jest najgorsze, to fakt, że ten portal społecznościowy… przyznaje punkty za bycie posłusznym obywatelem. Więc, jeśli udostępniasz fotkę czy artykuł pro-rządowy, dostajesz dodatkowe punkty. Jeśli obrażasz rząd, masz punkty ujemne. Tutaj staje się istotne połączenie z Alibabą. Czemu? Bo szpiegowana jest nie tylko Twoja tablica, czy rozmowy, ale również zakupy. Żeby mieć wysoki wynik, musisz kupować produkty lokalne.

sesame-credit
Okienko Sesame Credit

Posiadacze wysokiego punktowo wyniku, są nagradzani. Ci z niskimi, nie są karani, ale może to się zmienić. Jednak to jeszcze nie koniec. Kolejną opcją stracenia wyniku, jest… posiadanie w znajomych ludzi z niskim wynikiem, których program specjalnie Ci oznacza. Efekt? Twoi znajomi, ślepo podporządkowują się władzy, a Ty nie chcesz? Tracisz znajomych, bo zaniżasz im punktację.

Nie wiem czy brzmi to dla was już w jakiś sposób przerażająco czy nie, ale jeśli nie, to szybko wam streszczę co się może stać. Jeśli rząd ma opozycję, to musi rządzić rozważniej, bo opozycja może się go chcieć pozbyć. Jeśli w rządzie braknie legalnych środków, to mogą się posunąć do zagrań typu skrytobójstwo, czy wrobienie kogoś w coś. Ale to są ryzykowne ruchy, gdzie ktoś może krzyknąć: “Czy to nie podejrzane?” i podjudzić obywateli przeciwko rządowi. Za to teraz, obywatele tłamszą się sami, tworzą się wyraźne podziały, a ewentualnie opozycjoniści są spychani na margines społeczeństwa. W pogoni za nagrodami Ci posłuszni rządowi będą tłamsić nieposłusznych, może nawet na nich donosić, a nieposłuszni będą łatwi do znalezienia. W ten sposób rząd może mieć władzę absolutną, nikt im się nie będzie sprzeciwiał, bo się to nie będzie opłacało.

Sesame Credit pokazuje, którzy znajomi Cię ograniczają.
Sesame Credit pokazuje, którzy znajomi Cię ograniczają.

Możecie pomyśleć “ludzie na to nie pójdą”. Niestety już poszli. Póki co narzędzie jest dobrowolne i część obywateli Chin już się w to bawi, przechwalając się swoimi wysokimi wynikami.

Wiele osób nie dostrzega problemu, bo nie rozumie pojęcia gamifikacji i nie wie jak potężny ma ona wpływ na ludzi. My jako developerzy znamy to pojęcie, wiemy do czego może doprowadzić. Dlatego powinniśmy uświadamiać jak największe grono osób. Polskie media o tym nie wspominają. W Google ciężko znaleźć polskojęzyczny artykuł na ten temat. Jednak warto zwrócić uwagę na ten problem i powiedzieć o nim głośno, zanim nasz czy jakikolwiek inny rząd wpadnie na podobny pomysł.

Na koniec, udostępniam film z Extra Credits, który stał się inspiracją i głównym źródłem wiedzy dla tego wpisu. Macie tam to trochę dokładniej i szerzej opisane. Są też polskie napisy.

Podoba Ci się? Udostępnij!