Przyjęło się, że kulturę poznajemy poprzez książki. Głównie sprowadza się do obowiązkowych lektur do czytania na języku Polskim. Ale czy nasz sposób i metody nauczania, nie powinny iść z duchem czasu oraz z postępem technologicznym?

Głównym źródłem zdobywanej wiedzy w szkołach są książki oraz to co nam wykłada nauczyciel. Później są to wyszukane w internecie gotowce. Kulturę naszą czy obcą poznajemy poprzez czytanie lektur i wierszy. Interpretowania wierszy na Polskim, do dziś nie zrozumiem. Interpretację, każdy może mieć swoją, a narzucanie jedynej słusznej, zabija naszą kreatywność, a jaką mamy pewność, że ta narzucona jest słuszna i zgodna z zamysłem autora? Chyba, że autor nie ma tu nic do gadania? Ale ja nie o tym.

Czego się uczymy, czytając obowiązkowe lektury? Na pewno ćwiczymy umiejętność szybszego czytania, co jest jak najbardziej w porządku. Poznajemy sposób pisania w danym wieku/epoce. Co nie do końca się zawsze sprawdza, bo często tracimy na przekładach z obcej literatury. Niby OK, ale większość podejdzie do tego z zasadą ZZZ. Poznajmy kulturę i obyczaje danej epoki. I to jest bardzo ciekawe i interesujące. Oraz ostatnie. Są dzieła, które po prostu wypada znać. Tzw. Klasyki.

Do pierwszych dwóch punktów nic nie mam. Nic tego nie zmieni, a i sam zamysł jest dobry.

Ale, jeśli zmuszamy kogoś do poznawania dziejów sprzed lat, na podstawie książki pisanej w staroangielskim, albo za pośrednictwem opasłego tomiska do historii, przepełnionego datami i miejscami, to nie czarujmy się, jest to mało ekscytujący sposób zdobywania wiedzy. A jeśli książkę z suchymi faktami, zastąpimy filmem z epickimi scenami batalistycznymi, filmami historycznymi z rekonstrukcją zdarzeń? Jest to o wiele przyjemniejszy format odbioru wiedzy i dający większe możliwości zapamiętania czegoś. Posuńmy się dalej. Jak dobrze zapamiętasz np. bitwę z danego roku, jeśli będziesz w niej uczestniczył? Tak, w tej chwili mówię, o zaprzęgnięciu gier komputerowych, z dobrej jakości grafiką i dobrą mechaniką do nauczania historii. Ciekawiej? Dla mnie tak.

Druga rzecz: Klasyki. Literatura jest częścią kultury, ma swoją muzę. Ale czy filmy nie dostały swojej muzy? Czy nie zaliczamy ich do kategorii kultury? Jak najbardziej są jej integralną częścią. Tak jak – uwaga! – gry! Skoro są takie dzieła literatury, które definiowały jej gatunki, czemu nie poświęcić trochę czasu, na poznanie filmów i gier, które robiły to samo z inną gałęzią kultury, a ich twórców, możemy tak samo jak pisarzy, zaliczyć do grona artystów?

Tutaj też, mógłbym się doczepić lekcji muzyki. Co na nich robimy? Poznajemy nutki, uczymy się grać na cymbałkach, kiedy Ci, którzy na czymś mieli grać, mają prywatne lekcję, a reszta się z tym męczy. Tym czasem, z większością muzyki klasycznej jest tak, że słysząc ją, każdy powie: “Znam, ale nie wiem czyje to”. Czyli nie znać “Chłopów” to siara i buractwo, ale nie rozpoznać Chopina, to spoko? Dowiadujemy się kto wymyślił 13 zgłoskowiec, ale nie mamy pojęcia kto był prekursorem Jazzu czy Rocka? Gdzie tu sens?

Niestety póki co, nie widzę szans, żeby filmy wyszły z szufladki ogłupiających, zapychaczy czasu, a tym bardziej, żeby gry przestały być uznawane za źródło wszelkiego zła. To dzieła kultury i tak samo jak książki, mogą służyć szerzeniu propagandy, tak samo jak wartości patriotycznych. To, że są nowym medium, nie powinno nas odstraszać. Tak naprawdę, daje nam to nową drogę, dojścia do umysłów młodych ludzi. Trzeba z niej tylko mądrze skorzystać.

 

Podoba Ci się? Udostępnij!